Jednym z podstawowych założeń mojego bloga, jest to, że chciałbym na własnym przykładzie pokazać czytelnikom jakie koszty musi ponieść zawodnik ścigający się na motocyklach. W moim przypadku będzie to relacja z całego sezonu startów w Pucharze Polski Południowej Cross Country. Mam nadzieję, że osiem zaplanowanych rund pucharu, uda mi się przejechać bez kontuzji i poważnych awarii sprzętu.

Wspomniany puchar jest tylko przykładem, ponieważ koszty zakupu materiałów eksploatacyjnych motocykla, serwisu czy wyposażenia zawodnika są lub mogą być analogicznie porównywalne do kosztów związanych w imprezami cross czy enduro. Oczywiście na wydatki wpływa także ranga wydarzeń, w których człowiek zamierza uczestniczyć (mistrzostwa Polski to nie to samo copuchar strefy), zdarzenia losowe (awarie sprzętu, wypadki) lub umiejętności startującego (zużycie maszyny i paliwa) oraz dodatkowo inne czynniki, o których jeszcze nie mam pojęcia. Zawody większego formatu, będą automatycznie droższe, choćby ze względu na to, że rozgrywki trwają dwa dni.

Wróćmy jednak do moich startów. Zeszłoroczny pomysł postanowiłem zacząć realizować w styczniu bieżącego roku. Już 06.01.2017 stałem się posiadaczem motocykla KTM SX-F 250 z roku 2016 i przebiegiem 68,5mh. Jeszcze nie wiem czy jestem szczęśliwym posiadaczem tej maszyny, ponieważ dotąd nią nie jeździłem. Jeśli chodzi o ścisłość to jazdy próbnej też nie odbyłem. Prawda jest taka, że kupiłem, bo… wyglądał ładnie. Nie to nie żart.

Do Sidziny pojechałem z kolegą Marcinem, który znalazł aukcję internetową z tym motocyklem. Kolega niby się na tym zna, bo potrafi zmienić olej i świece w motocyklu. Niejednego „ulepa” robił też na „lalkę”. Zawsze to lokalny Mirek rozpozna rękodzieło innego Janusza. Pojechał ze mną, bo jeśli coś będzie z motocyklem nie tak to podpowie, gdzie widzi rękę kolegi „po fachu”. Po przybyciu na miejsce, okazało się, że trafiliśmy do salonu z serwisem motocykli, który specjalizuje się tylko w tego typu maszynach. Mój przyszły KTM stał na stojaku, z akumulatorem podpiętym do prostownika. „Mają słabe baterie”- wyjaśnił właściciel. Był wyplakowany jak wszystkie inne „lalki” z Allegro, niezależnie od przedziału cenowego. Akurat ten, którego oglądaliśmy był jakiś taki „prosty”. Plastiki i klamki niepołamane, chyba nawet oryginalne, śrubki nieobrobione chińskim kluczem, gripy niepowycierane- specjalnie nie było się do czego przyczepić. Nawet kolega, który szukał byle bzdury, która dałaby powód do zbicia ceny, niewiele znalazł. Motocykl miał normalne ślady użytkowania, drobne otarcia okleiny na zbiorniku (prawdopodobnie od ortez kolanowych zawodnika), brak naklejek KTM na osłonach chłodnicy, akcesoryjne osłonki ramy na firmy Acerbis i zmienione poszycie siodła. Starych części właściciel nie ukrywał. Pokazał jak wyglądały. Motocykl był po ogólnym przeglądzie i serwisie, z założonymi nowymi oponami i dokumentami potwierdzającymi jego pochodzenie. 21 tysięcy złotych to dla mnie dość dużo. Musieliśmy  „coś urwać”. Po godzinie targowania się, pakowaliśmy motocykl warty już 19,5 tysiąca złotych. W gratisie udało nam się dostać stojak pod moją nową maszynę. Na zewnątrz panował 26 stopniowy mróz i żaden z nas nie miał ochoty na jazdę próbną. Motocykl odpaliliśmy, zgasiliśmy i jeszcze raz odpaliliśmy. Silnik działał. Sprzedawca wyglądał na porządnego człowieka. Zaufałem mu. Z nadzieją, że mam prawie nowy i w pełni sprawny motocykl wróciłem do domu. Do jego transportu, wypożyczyłem samochód z firmy, w której pracuję. Pokryłem koszty zużytego paliwa w kwocie 145 złotych. Obiadu w drodze powrotnej nie liczę…

Był środek pięknej i mroźnej zimy,  a ja stałem się posiadaczem wymarzonego KTMa SXF 250, który ma raptem 10 miesięcy. Zapłaciłem za niego dużo więcej niż przewidywałem. Pierwotnie miałem kupić motocykl taniej, bo w cenie do 13 tysięcy złotych, a różnicę do stanu idealnego wyrównać serwisem dokładając maksymalnie 4 tysiące złotych. Teraz liczę na to, że młodsza maszyna pozwoli mi zaoszczędzić na serwisie i wymianie umęczonych przez wiele lat eksploatacji części. Nawet, jeśli zakupu dokonałem ze złamaniem wszelkich możliwych reguł oględzin i testowania nabywanej maszyny, to wierzę że dokonałem dobrej decyzji.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *