To będzie krótka analiza pisana wspólnie z zimnym Żywcem, z hotelowego tarasu położonego gdzieś na obrzeżach Ustrzyk Dolnych. Jestem tutaj od wczoraj. Skład mojego „mocno męskiego” teamu został mocno zmieniony na żonę i syna. Mają oni za zadanie trzymać kciuki najmocniej jak potrafią. Umiejętnościami odstaję od reszty stawki, więc może tego typu zaklęcia pomogą mi osiąganiu coraz lepszych wyników. Jeśli o mnie chodzi to jadę pierwsze zawody, do których wyjątkowo intensywnie pracowałem nad swoją kondycją. Regularnie biegałem, kilka razy w tygodniu. Zwykle późno w nocy – po pracy, kiedy mały już spał i odpisałem na wszystkie maile niecierpiące zwłoki. Czasami po prostu mi się nie chciało, ale żeby uspokoić sumienie minimum półgodzinną przebieżkę musiałem zrobić. Zdarzało się, że miało być na chwilę, a robiło się 1,5 godziny biegania po śpiącej Kazimierzy. Do tego nieco ćwiczeń siłowych i rozciągających. W zasadzie mocno skupiłem się na rozciąganiu, bo zauważyłem, że wtedy lepiej pracuje mi się na motocyklu. Trudniej też o kontuzję, zwłaszcza kiedy noga odjedzie gdzieś w niepożądanym kierunku. Nigdy nie jadałem śniadań przed wyjściem do pracy, ale w okresie między zawodami postanowiłem to zmienić. Śniadanie nie składało się tylko z kubka kawy, ale zazwyczaj z płatków na mleku. Drugie śniadania to kanapka z „czymś tam”. Ograniczyłem spożycie kawy do dwóch kubków dziennie. Starałem się jeść w pełni wartościowe obiady z mocnym ograniczeniem fast-foodów. Zakupiłem białko z kazeiną micelarną i Endugen. To drugie podobno pozwoli zwiększyć wydolność mojego organizmu podczas wyścigu. Przynajmniej tak zapewniał sprzedawca. Nabyłem też zestaw witamin z Formovity, którymi postanowiłem wspomóc swoją dietę. Wprowadzone zmiany nie odmieniły znacząco mojego życia. Mimo to wierzę, że będę miał więcej siły podczas wyścigu i utrzymam w miarę równe tempo jazdy przez co najmniej 1,5 godziny.

Jeżeli chodzi o sprawność motocykla, jest chyba równie dobrze przygotowany jak ja. Motocykl oddałem do Fujak Garage z Makowa Podchalańskiego. Chłopaki powymieniali mi olej i wszystkie filtry, łańcuch wraz z zębatkami oraz tylną oponę. Zostało „dłubnięte” zawieszenie. Nie chciałem pchać się w koszty, więc dokonano regulacji na tym, co oferuje „fabryka”. Widelec zalano rzadszym olejem, przez co przód stał się nieporównywalnie bardziej miękki. Kiedy odbierałem motocykl po przeprowadzonych pracach, Michał Fujak twardość widelca ocenił dwoma słowami: „ekstremalnie twardy”. Dla mnie, był wyraźnie miększy i z pewnością małym kosztem powinienem się mniej zmęczyć podczas zawodów, a i tempo powinno być wyższe.

Samej jazdy zaliczyłem niewiele, zresztą jak zwykle. Tydzień temu zrobiłem jeden trening, aby zapoznać się z nową charakterystyką zawieszenia, oponą z tyłu i nieco zmienionym przełożeniem w postaci o dwa zęby mniejszej zębatki z tyłu. Standardowo objeżdżałem podkazimierskie lasy i ich okolice. Blisko dwie godziny zabawy nieco „poszarpały” oponę z tyłu. Wróciłem do domu póki jeszcze zachowywała świeżość i nadawała się do zawodów. Z motocykla byłem zadowolony. Ze swojej jazdy również, mimo że dość dawno nie trzymałem kierownicy w rękach.

Z nadzieją wyczekuję jutrzejszych zawodów. Czuję się dobrze przygotowany. Może zbyt mało jeździłem na motocyklu, ale nie powinno być źle. Trochę obawiam się terenu. Podobno dziś było mokro i grząsko w niektórych patiach trasy. Jutro ma padać. Może być ciekawie… Ktoś mówił też o jakimś zjeździe po błocie. Trzeba się pilnować, żeby nie zblokować kół, bo można „pójść w drzewa” – to słowa człowieka od organizatora, który uczestniczył przy wytyczaniu trasy. Trochę mnie to martwi, bo jestem chyba najbardziej „zielonym” zawodnikiem w stawce. Z drugiej strony, już tyle nowych dla mnie przeszkód pokonałem i żyję, więc i tym razem liczę na łut szczęścia. Gaz na pewno trzymany!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *