Nadmiar obowiązków zawodowych sprawił, że nie miałem zbyt wiele czasu, aby przygotować się do przedostatniej rundy Pucharu Polski Południowej w Cross Country, która ma zostać rozegrana ponownie w Ostrowcu Świętokrzyskim, zamiast w Krzyszkowicach. Z jednej strony cieszę się, bo już tam jeździłem i nie będę się spalał na starcie w obawie przed niespodziankami, jakie przygotował dla nas organizator, z drugiej strony …ten sezon przeznaczyłem na naukę. Chciałem zaliczyć wszystkie rundy pucharu i przejechać jak najwięcej kilometrów zdobywając doświadczenie, bo ze stawki startujących zawodników mam go raczej najmniej. Jeśli runda w Krzyszkowicach pojawi się w kalendarzu startów na przyszły rok, to znając siebie i to, co dzieje się mojej głowie przed startem, może być bardziej nerwowo. No nic. Jedziemy Ostrowiec i bynajmniej nie jestem tym faktem zawiedziony. Chyba bardziej się cieszę z takiej zmiany. Zobaczymy, jakie postępy zrobiłem w jeździe na motocyklu od początku sezonu.

Nadmiar obowiązków zawodowych (i rodzinnych) nie pozwolił mi na jazdę na motocyklu. Od rana do wieczora spędzam czas na budowie, a w weekendy nadrabiam obowiązki domowe, aby żona dała zielone światło na starty w zawodach. „Lipton”, jeśli chodzi o nabijanie motogodzin w terenie. Jedynie przy okazji obioru motocykla z Fujak Garage, zaliczyłem zaproponowany przez Michała wspólny trening. Dla mnie było to mega doświadczenie, zważywszy na fakt, że jeździliśmy „po wszystkim”. Na rozgrzewkę wąska ścieżka między drzewami z jakimś zwalonym pniem na trasie – do przeskoczenia. Podjazdy i zjazdy po śliskich kamieniach (akurat padało), podróż wartkim strumieniem w dół, a w górę wspinaczka wąską ścieżką między drzewami na drugim biegu. Znowu slalom między drzewami, zjazd wąskim wąwozem i atak na podjazdy. Nie chcąc zgubić się w nieznanym dla siebie terenie, niekiedy musiałem naprawdę mocno trzymać gaz, żeby utrzymać sylwetkę Michała w zasięgu wzroku. Ponad dwie godziny takiej zabawy zmęczyło mnie straszliwie. Z drugiej strony, pojeździłem w warunkach, jakich w mojej okolicy próżno szukać. No. To tyle w kwestii treningów między rundami.

Mniej więcej utrzymałem poziom przygotowania fizycznego sprzed rundy w Dąbrowie Górniczej. Standardowo bieganie, stretching i trochę ćwiczeń siłowych 3- 4 razy w tygodniu, odwalanych gdzieś po 22.

W niedzielę jedziemy do Ostrowca Świętokrzyskiego. Są to zawody i wszystko może się zdarzyć, ale jestem prawie przekonany, że pojadę tam dużo lepiej niż wiosną. Po pierwsze, nawinąłem już trochę kilometrów na koła w różnym terenie, po drugie, mam mocniejsze ręce, nogi i dysponuję większą wydolnością organizmu. Argumentem numer trzy niech będzie nieco „odprężony” widelec, który zmasakrował mi łapy wiosną – lżej pracujący zawias powinien wpłynąć na moją prędkość w lesie na wybojach. Czwartym elementem jest wspomniana znajomość trasy. Wiem, czego mogę się spodziewać, wiec powinno mi się jechać swobodniej.

Jak pojadę zobaczymy w niedzielę? Jestem dobrej myśli.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *