Swoje ściganie w Pucharze Polski Południowej zakończyłem na rundzie VIII rozegranej w Biskupicach Radłowskich 15.10.2017 roku. Od tego czasu motocykl nie był używany. Na początku grudnia motocykl został zawieziony na serwis, gdzie dokonano regulacji zaworów, wymieniono olej z filtrem i filtr paliwa. Został przeczyszczony i przesmarowany rolgaz. Skontrolowano wszystkie punkty wymagające kontroli i za to serwis „skasował” mnie „po znajomości” na 380,00 zł. Za transport nie płaciłem nic, bo skorzystałem „z okazji”. Kiedy miałem już przygotowany motocykl do jazdy, dzień przed wigilią Świąt Bożego Narodzenia zaliczyłem ostatni trening w tym roku. Na trening zakupiłem 20-litrowy kanister benzyny, płacąc za niego 99,00 zł, bo w zbiorniku miałem już tylko resztki paliwa. Do tego jakieś 120 zł kosztował mnie dojazd na tor i 30 zł możliwość jazdy po nim. Koszty, jakie poniosłem w grudniu 629,00 zł. Dodając je do sumy kosztów na koniec października (w listopadzie nie jeździłem wcale) otrzymamy 42 661,46 zł. Tyle wydałem dokładnie w rok na moje hobby. Postanowiłem rozbić tę kwotę na składowe.

Zakupiłem motocykl za kwotę 19 500,00 zł co stanowi blisko połowę wszystkich kosztów, a dokładnie 45,71%. Na zakup motocykla chciałem przeznaczyć znacznie mniej pieniędzy, ale raz, że udało się trochę „utargować” od ceny wywoławczej, a dwa, że była to jednak maszyna o rok młodsza modelowo niż ta, którą chciałem nabyć. Z perspektywy czasu widzę, że warto było się „naciągnąć”.

Drugą pod względem wielkości składową moich kosztów był strój. Wydałem na motocykl więcej niż zakładałem, dlatego poszczególne elementy ubioru musiałem dokupować stopniowo, aby nie zachwiać domowego budżetu. Można było taniej, ale nie chciałem oszczędzać na zdrowiu i komforcie użytkowania, dlatego kask, ochraniacze, obuwie czy sam strój Fox Legion wybrałem raczej z górnej półki cenowej. To wszystko kosztowało mnie 10 441,00 zł, co daje 24,47% całości zakupów.

Sporo też kosztował serwis. W ciągu roku wydałem na utrzymanie motocykla w odpowiedniej kondycji 8 600,46 zł, co daje 20,16%. Mam dwie lewe ręce jeśli chodzi o mechanikę, dlatego motocykl zawsze lądował w serwisie, nawet na podobno prostą do wykonania wymianę oleju. Myślę, że każdy inny zawodnik, choćby potrafiący trzymać odpowiednio klucz i śrubokręt w ręce poniósłby wydatki znacznie poniżej 5 000,00 zł.

Teraz paliwa. Transport motocykla kosztował mnie 1 772,96 zł (4,16%), a wydatki na benzynę do niego okazały się przy tych wszystkich wartościach śmiesznie małe – raptem 666,08 zł (1,56%).

Wpisowe na wszystkie rundy Pucharu Polski Południowej i KCH Enduro Dynamit zamknęły się kwotą 1 160,00 zł (2,72%). Jak na możliwości jazdy w bezpiecznych warunkach, pełne emocji i wrażeń to naprawdę niewygórowana suma.

Resztę kosztów stanowią przejazdy autostradą, zakup numerów startowych czy innych drobnych akcesoriów, jak torba od 24MX. Takie rzeczy stanowią tylko 1,22% wszystkich wydatków.

Reasumując koszty dochodzę do wniosku, że nie wydałem dużo. Oczywiście w porównaniu opłat w przypadku uprawiania biegania czy gry w piłkę nożną, kwoty są kosmiczne, jednak analizujemy tutaj jedną z dziedzin motorsportu w wydaniu amatorskim. Zwykła rajdówka przygotowana do KJS będzie wymagała większych nakładów finansowych niż motocykl, który choćby kół ma o połowę mniej. Ktoś kto ma smykałkę do mechaniki, wyda znacznie mniej niż ja na serwis maszyny. Wcale też nie musi jeździć w topowej koszulce od Foxa czy na nowym lub lekko używanym motocyklu. Te rzeczy można mieć tańsze, a fun z jazdy pozostanie taki sam.

Jestem przekonany, że dla pasjonata marzącego o ściganiu, sfinansowanie hobby jest jak najbardziej do udźwignięcia. Zresztą, jak pisałem, nie trzeba sięgać po wszystko z górnych półek, bo wrażenia, wspomnienia i przeżycia są niezależne od tego, ile wyłożycie na przygotowania. Ba! „objechanie” na trasie tych z większym budżetem lepiej smakuje. W moim przypadku nawiązała się współpraca z zaprzyjaźnioną firmą Caffaro. Osobiście jeździłbym i bez ich wsparcia, ale mając taką firmę za plecami jest po prostu lżej. To samo tyczy się Fujak Garage. Oni co prawda nie wspierają mnie finansowo, ale dają mi dobre ceny na serwisowanie motocykla i to wystarczy.

W sumie wydałem kupkę pieniędzy na tę zabawę… Zakupy, treningi, starty, emocje – tak przez ponad 10 miesięcy. Czy warto? Tak! Po „młodzieżowemu” powiem nawet, że było zajebiście.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *