Na wstępie chciałbym przekazać, że bardzo się cieszę, że odwiedziłeś mojego bloga. Mam nadzieję, że będziesz tu częstym gościem, obserwatorem wyzwań, z którymi przyjdzie mi się zmierzyć.

Będę pisał o pasji i realizacji marzeń sprzed lat. Teraz, jako dorosły mężczyzna, postanowiłem się z nimi skonfrontować, a przede wszystkim je urzeczywistnić. Startuję w zawodach typu Cross Country.

Przy okazji mojego udziału w tego typu wydarzeniach, chcę się dzielić z Tobą zdobywanym know-how. A myślę, że mam co zdobywać, bo nazywanie mnie „amatorem” to jak na razie zbyt duże słowo. Startuję z poziomu „zero”. Bez doświadczenia, bez umiejętności w jeździe terenowej, natomiast ze skromnym budżetem domowym i ograniczeniami zdrowotnymi będącymi następstwem, oczywiście, wypadku motocyklowego.

Będę mierzyć się z tym co inni robią od lat. O prowadzeniu bloga wiem tyle samo co o ściganiu. Wybierając tę formę kontaktu chciałbym w prosty i przejrzysty sposób opowiadać o świecie motorowym. Prezentować wszystko „od kuchni” okiem totalnego nowicjusza. Ścisły umysł skłania mnie do konkretnego przekazu aniżeli ekwilibrystyki językowej. Mam nadzieję, że wszelakie potknięcia zostaną mi wybaczone.

Cross Country jest wypadkową enduro i motocrossu, więc z góry zakładam, że miłośnicy tych dyscyplin znajdą tutaj coś dla siebie. Myślę, że w ten sposób dołożę swoją mała cegiełkę w promowaniu tego pięknego sportu. Niezwykłego, niskobudżetowego i ogólnodostępnego. Być może przykład mojej osoby zachęci innych do realizacji swoich marzeń.

Postaram się udowodnić, że praca zawodowa, obowiązki rodzinne czy brak środków finansowych na osiągnięcie swoich pragnień nie musi być przeszkodą, a tylko kolejnym stopniem do sukcesu.

Duch rywalizacji drzemie nie tylko w tych, którzy są zawodnikami mistrzostw świata, ale w każdym kto pragnie brać udział w zawodach. Ja także czasem się męczę, przewracam i spotykam z podobnymi problemami jak zawodnicy z topowych teamów. Też udaje mi się pokonywać różne przeszkody, wyprzedzać zawodników i walczyć ze swoimi słabościami. Wydaje mi się, że odczucia są analogiczne do tych, jakie przeżywają triumfatorzy tej dyscypliny.

Ja startuję w krajowych, lokalnych rozgrywkach, niemniej jednak ogromnie dla mnie ważnych. Zapraszam więc do śledzenia moich zmagań, a może i kibicowania.